środa, 20 sierpnia 2008

Do Hajnówki przez Warszawę, czyli absurdy PKP

Cały dzień na dostanie się do miasta wojewódzkiego. Pospieszny wolniejszy od osobowego. Fantazja kolejarzy nie zna granic.



Żeby dostać się do Białegostoku z oddalonej od niego o 64 km Hajnówki, należy poświęcić około siedmiu godzin jazdy pociągiem. Od początku lat 90. nie ma bezpośredniego połączenia pomiędzy tymi miejscowościami. Trzeba jechać przez Warszawę. Jest jeszcze połączenie z przesiadką w Czeremsze, ale na pociąg do Białegostoku czeka się tam 12 godzin. Wyjeżdżając z Hajnówki o godz. 16.45, do Białegostoku dotrzemy o... 6.35 dnia następnego. Z podobnymi trudnościami muszą się liczyć podróżni chcący się dostać do Białegostoku z Lublina.

- Sytuacja ta wynika ze złego stanu torów. Chodzi przede wszystkim o stare drewniane podkłady. Chcąc zachować podstawowe standardy bezpieczeństwa, pociąg z Hajnówki jechałby maksymalnie z prędkością 20 km/h. Do Białegostoku dotarlibyśmy po trzech godzinach. W związku z tym wielokrotnie występowaliśmy do właściciela torów o ich naprawę. Nie było dotąd pozytywnego rozstrzygnięcia - tłumaczy Katarzyna Zajkowska, dyrektor departamentu infrastruktury urzędu marszałkowskiego.

- Nasza spółka nie ma funduszy na modernizację linii o lokalnym znaczeniu. Białystok należy do warszawskiego oddziału regionalnego, na jego terenie prowadzimy obecnie prace m.in. nad liniami do Krakowa, Gdyni, Łodzi i Terespola. Skoro podlaski urząd marszałkowski nie ma pieniędzy, powinien się starać o fundusze unijne na ten cel - komentuje Marta Szklarek, rzecznik prasowy PKP Polskie Linie Kolejowe SA.

Urzędnicy tłumaczą, że nie mogą tego zrobić, bo nie mają nawet części kwoty potrzebnej do modernizacji. Posiadanie wkładu własnego jest warunkiem otrzymania wsparcia z funduszy unijnych. Według wyliczeń specjalistów koszt naprawy torów na linii Hajnówka - Białystok to kwota ponad 200 mln zł. Jedyne wyjście z sytuacji to dogadanie się z PKP, aby wystąpić o fundusze za jego pośrednictwem. Kierownictwo kolei znów powtarza, że ich spółka ma ważniejsze inwestycje niż przebudowa linii lokalnej i - podobnie jak urzędnicy - tłumaczy się brakiem pieniędzy na zaspokajanie wszystkich potrzeb. Przepychanka trwa w najlepsze, a zmodernizowanej linii jak nie było, tak nie ma.

Zamiast komentarza

Przy okazji udzielania nam informacji dyrektor Zajkowska okazała się być rewolucyjnym językoznawcą. Na pytanie, dlaczego pociąg pospieszny z Białegostoku do Augustowa jedzie o kilka minut dłużej niż osobowy, odpowiedziała ona, że ,,pospieszny" wbrew pozorom nie oznacza, że pociąg przyjedzie szybciej, lecz to, że nie zatrzymuje się on na każdej stacji, że większy jest komfort jazdy oraz że jest droższy od osobowego. Z tym ostatnim trudno się nie zgodzić - bilet na pociąg osobowy kosztuje na tej trasie 17 zł, a na pospieszny 28 zł.

Źródło: gazeta.pl

Jak to mawiają najstarsi górale :-): "Szczęść Wam Boże kolejorze, na kolei po kolei". Z tego wynika, że na PKP wszyscy jada po kolei. Nie ważne czy to osobówka czy pośpiech czy express, każdy musi odstać swoje w kolejce, a jak naprawdę chce szybciej przejechać to najlepiej niech jedzie drogą okrężną :-).

Brak komentarzy: